Atak na baterie

z tomu Badyle (1932)

Stoimy wryci w ziemię do połowy lawet,
sto par oczu przenika daleki horyzont,
żeby jedna papacha, żeby jej cień nawet,
kiedyż oni nareszcie przez ten las przelizą.
Nagle z tyłu zza pleców, zza szarych opłotków
gromem szybkim, potężnym, jaka fala się spiętrza,
rwie z kopyta, złowrogo lśni stal szabel, podków,
zobaczymy kto szybszy, czyja krew gorętsza.
Skręcone chciwe hydry, w każdej pysku kartacz,
dudni potężnym echem lazurowy hangar —
pędzą — błysk — chwila — huk, potężny,
czerń w strzępy rozdarta
wśród krwawych trupów sterczy postrzępiony sztandar.