Ballada o pannie samotnej

z tomu Obrona mgieł (1949)

Urosłaś, panno samotna,
warkocze chłodne zaplotłaś.
Pobiegniesz po wodę wieczorem
a studnia ci całym jeziorem.
Zapieni się woda daleka,
zadudni, zaszumi jak rzeka,
a kiedy dwie konwie zanurzasz,
to kwitniesz na lustrze jak róża.
I chwieje się woda głęboka,
jak patrzysz z takiego wysoka.
Falują studzienne marzenia
i fala ci uśmiech odmienia.
Wracasz do dom — tęsknisz,
to zanucisz, to westchniesz,
jużeś inna, niżeś była,
jużeś inna powróciła.
Przystanęłaś w drzwiach na smudze,
serce inne masz, cudze,
oczy taisz, usta kryjesz,
usta jakieś masz niczyje.
Pierś przesłaniasz wstydliwie,
jak po morskim odpływie,
i mówisz „co to będzie?”
,
i drżą piersi łabędzie.