Euklidesa wynalazku,
z tomu Poemat nielogiczny (1949)
nie ten, co wtedy byl na piasku,
kiedy do izby wtargnął żołdak.
Społeczność dziś przesadza w hołdach
dla wszystkich razem matematyk,
więc przyjmie dowód jak wijatyk.
Jeśli weźmiemy prostokątny
układ rzeczowy i rozsądny,
jak już wspomniałem, wzorem Greków,
z osiami Xów i Ygreków
X to odcięte, Ygrek rzędne,
związane razem we współrzędne.
Jeśli w układzie tym, od nowa
odetnę Xem wartość słowa,
spięcie Ygrekiem, rzędną raczej,
wtedy przecięcie punkt wyznaczy.
Bezmiarowe miejsce przecięć,
choć abstrakcyjne, tkwi w konkrecie.
A teraz, jeśli punkty złączę
ołówkiem skorym, piórem rączym,
otrzymam funkcję słów prawdziwą,
graficznie wyrażoną krzywą.
Jeszcze terminy krzywych dojdą.
Krzywa być może sinusoidą,
gdy pointami jak falami
wiersz w każdej strofie równo gra mi,
lub trajektorią, najpierw wzniosłą,
a potem, kiedy pęd już osłabł,
spada i przetnie się u Styksuz poziomą linią osi Xów.
*
Lub hiperbolą
— linią dumną,
śmiałą, odważną i rozumną,
rakietą dźwięczną, płomienistą,
wysokopienną, uroczystą,
gwiazdą gorącą, kulą grzmiącą
w niebo jak w pierś uderzającą.
KONIEC
Kto nie zrozumiał, niechaj wstanie,
za karę w kącie będzie stał.
A Panie?
Rozumieć nic nie potrzebują,
Panie odczują.
* Hiperbola to dziwna krzywa,
od swoich osi się odrywa,
nie kluczy jednak i nie krąży,
lecz do asymptot stale dąży.
Ma dwie gałęzie.