Jamrozowy Chrystus
z tomu Dalekie łąki (1935)
Przyszedł Jamroz do krzyża, co pod brzeziną stoi,
Ręce z lasu wyciągał, oczy Chrystusem poił.
Takem Cię drewnianego przykoszlawił do krzyża,
Czy Ci krzywda pod lasem, Jamrozowi się wyżal.
Pewno deszcz Cię zacina, rosa patrzeć przeszkadza,
Z nikim się nie nagwarzysz i z nikim nie naradzasz.
Sameś jeno z brzozami, w ich białości szaruga,
Takem Cię to do pola na samotność wystrugał.
Żeś mi inny znad lasu, żeś się tak wyonaczył,
Jakbyś dłuta nie pamiętał i Jamroza zahaczył.
Inne jakieś wejrzenie, głowa nie tak zwrócona,
Czym Cię po to sam wyrobił, żebyś dla innych konał?
I tak bluźnił w zazdrości, dopominał się swego,
Że cały poczerwieniał i od sztachet się przegiął.
Zadartą głową sterczał, rękami wymachiwał,
Steranymi gnatami do cnego drzewa przywarł
I płakał tak, że go teraz nie poznał Pan nad Pany
Przez niego piłowany, przez niego malowany.