Krzyż w polu
z tomu Dalekie łąki (1935)
Nikt już nie wyprostuje ścieżek na równinie
Do krzyża — co truchleje od ludzkich odwiedzin.
Chyłkiem deptane szlaki z utraconych siedzib
Kołują po wygonach i po oziminie.
I martwieją wokoło lebioda z łopianem
Od westchnień wypłakanych w ciszy gwiezdnych niedziel,
Co dnia drewniany Chrystus, słuchając spowiedzi,
Umiera, rosy krwawiąc sercem rozrywanem.