Metafora
z tomu Poemat nielogiczny (1949)
jest u początku praprasłowa.
Przenośnia to jest ta osnowa,
w którą musieli kiedyś wpleść
bogowie — poetycką treść.I oto przykład, jak nie trzeba
pisać nie tylko czystych liryk.
Te kilka stron to panegiryk
na cześć poety, co dla chleba
świadomie wypiął ponad stan się.
Poezje raczej piszą w transie
poeci Bożym palcem tknięci,
półobłąkani, a półświęci.
W sukniach pomiętych światło noszą
i nic nie mówią — wszystko głoszą,
i piszą tylko po północy,
a każdy głos ich to jak z procy
Dawida śmiercionośny kamień.
Strofa jak Dawidowe ramię,
jeślibym strofę ucieleśnił.
*
Wiersze, jak Dawidowe pieśni
.
Jak ich przeczytasz, wiedz, żeś wplecion
w wtajemniczenia fazę trzecią,
bo wtajemniczeń mamy wiele —
i różne wtajemniczeń cele.
Ja, bo mam zamiar mniej jak pierwszy
roztajemniczyć szereg wierszy
i stworzyć taką atmosferę,
żeby to nie był nawet skweres
* Tacy poeci, nie bez racji
nieliczni są na emigracji.
I muzy dla nich są łaskawsze.
Na zawołanie tworzą zawsze,
zwłaszcza gdy woła ktoś wpływowy.
Laurem przystroiwszy głowy
idą przez życie w smugach glorii
wbrew doświadczeniu i teorii.ani wysiłek zbytni, ani
dla pana czyli też dla pani,
wziąć pierwszy lepszy tomik z półki,
gestem motyla lub jaskółki
sfrunąć na fotel czy na ławkę
i rymowaną połknąć dawkę.
I uczuć dreszcz metafizyczny
w rzeczywistości prozaicznej.
I poczuć się przez chwilę bogiem
i dalej tym uczuciem błogim
zarazić bliskich i dalekich.
Poezja czeka na to wieki.
Tak jak poprzednio już wspomniałem,
że mowa to zjawisko — cud,
które hołubi tylko lud,
to źródło mowy tak wspaniale,
że w śpiewce albo w obyczaju,
w każdym wioskowym baju-baju
tkwią najdawniejsze elementy
mowy.
I jak drogowskaz tkwi wytknięty
ład dźwięków i proporcja zdania.
Mowa ludowa się wydzwania
metalem, w który biją serca.
Mowa ta rodzi i uśmierca,
zabarwia, koloruje, nieci,
rozpala, rozdmuchuje--------świeci,
płomieniem parzy, dymem dławi,
to znów jak zloty ogon pawi
zza chmur płomieniem nagle błyska.
No, ale mowa towarzyska
czy urzędowa, czy handlowa
to bełkot, bełkot, a nie mowa.Bo mowa także jest narzędziem
myśli.
To mówi w pierwszym rzędzie
profesor Kotarbiński, logik.
Chcę wziąć świadectwo, wielkie bogi,
logika w nielogicznym śpiewie;
lecz jednak nikt i nigdy nie wie,
jakie mu drogi wytknie los,
darujcie więc logiczny głos,
bo nawet Kreczmar, choć romantyk,
z zawodu logik i semantyk,
w oczach opinii nic nie stracił,
kiedy wypocił poemacik.
Więc Kotarbiński sam nie został
tykając rzeczy gdzieś u podstaw.
Logiczne jego dociekania
dotyczą w pierwszym rzędzie zdania,
mnie zaś obchodzi raczej słowo;
zacznijmy więc od słów — na nowo.
Są słowa proste, słowa czyste,
podłużne, wiotkie i mięsiste,
sprawne, wyniosłe i pokraczne,
ledwo znaczące — wieloznaczne.
A jeśli słowo jest narzędziem
i działa również wieloznacznie,
cóż za narzędzie z niego będzie?
gdy użyć można go opacznie.
Albo gdy wskutek nowych drgań
rzeczywistości, nowych zjawisk,
błogosławiona jakaś krtań
nazwie i nazwy te objawi
po cichu, tak że prawie szeptem,tak jak odwieczne prawo każę,
w rytmie guślanym, w zaklęć gwarze,
rzeczy nieznane nigdy przedtem.
Z nazwania przyjmą lad i cechy,
tak jak imiona ludzi.