Narzeczony
z tomu Obrona mgieł (1949)
Idąc zboża potrącał,
idąc śpiewał i śpiewał.
Płoszył kwiaty kwitnące,
miłości się spodziewał.
Wiało nad nim pogodą,
koiło nieboskłonem,
usiadł nisko nad wodą
stęskniony narzeczony.
Słońce zaszło tymczasem.
Wiatr się z wikła wyplątał,
a miłość nie przychodzi —
zapłakał narzeczony.
Przyszła słota i studzi,
dreszczem dzwoni w wilgoci,
zamarudzi, zabrudzi,
zaszarga i zabłoci.
Mróz przyjdzie, ziemię ściśnie,
zabliźni i zasklepi,
szronem szklistym zawiśnie —
właśnie szronem najlepiej.