Niech szaleństwo wybucha w obrazach
z tomu Strofy o malarstwie (1953)
Tępy ból niech odpowie wbitym cierniom.
Deformuj i wydłużaj,
słońce w mroku zanurzaj,
kręgi kryz krochmalonych przydaj czerniom —
jak w pogrzebie hrabiego Orgaza.
Maluj trony z anielskich wieńców,
lotne wojska, latających rybaków,
uświęć nieważkie ciała
w ekstazach i w zapałach,
w uniesieniach prowadź po zodiaku
przenikniętych Duchem Świętym szaleńców.
Słońcu zabierz tajemnicę promienną
utajoną w liściach i w rosie
i w tkaninach płonących,
i w czynach wszechmogących,
i dudniącym w piersiach dziewczyn odgłosie
pierwszej krwi — ziemi danej na lenno.
Żebyś parł, żebyś tylko nie ustał
w żmudnej drodze po nieznanych ci ziemiach.
Mocy dodaj nowinie,
rozpal w malarskim czynie
szarzejące wiotczejące zdarzenia,
ośpiewane przez natchnione Bogiem usta.