Nieśmy wieńce,

z tomu Poemat nielogiczny (1949)

my, potomkowie dam i kupców.
Bo Shakespeare pisał też dla głupców,
tak jak Mickiewicz dla Polaków.
Wyspiański opiewając Kraków
i bronowickie sute kiecki
był misteryjny, chociaż świecki
i bardziej niż Krasiński grecki,
mówiąc językiem, który stworzył,
zinstrumentował i zestroił,
językiem, którym upokorzył
strofę, i strofie sens rozdwoił.
Jedno się grało — co się grało,
a drugie — w górze — pod powałą.
Z tekstem, co w dole dźwięczał tekstem,
w tym górnym graniu był — pretekstem.
Gest się zagubił, aktor zatarł.
A biały gołąb górą latał.
A dół się dalej grał.
Dziś dramatyczną kategorią
myśleć potrafi ten i tamten.
Co drugi z nas to jakiś Hamlet,
a co dziesiąty Kordian.