Noclegi
z tomu Obrona mgieł (1949)
Noclegi w domu rodzicielskim —
w drewnianych ścianach zapach jabłek,
w izbie gdzie spało się pokotem,
a za oknami kurz niebieski
i nikłe smugi gwiazd upadłych,
i księżyc płaski stał za płotem.
Oddechy czterech śpiących braci,
nawykających wczas do śmierci,
w posłaniach, które słali sami,
a noc wspomina tych, co traci,
psom jeżąc kłak wytartej sierści
między obrożą a uszami.
Wspomina, zanim północ minie
trzaskaniem ław po pustej sieni
i wiewem tchnienia dawno zgasłym
i w tej ponurej, złej godzinie
budzą się bracia przerażeni
nocą, księżycem i snem własnym.
A matka, o tym jakby wiedząc,
boso i w chustce na koszuli,
z sercem ściśniętym do nich leci,
a potem w nogach posłań siedząc,
mówi do synów jak najczulej:
„Nie bójcie się, kochane dzieci”
.I usypiają jak w kołyskach
synkowie w świecie wybujali,
tak jak za młodu — tak jak przedtem,
a matka wraca do ogniska,
gotowa znowu ich ocalić,
stłumionym nieporadnym szeptem.