Nurt
z tomu Obrona mgieł (1949)
Chowałem się z dala od rzeki,
w morzu pszenic, w oceanie traw,
sadu nie było — niebo pachniało mlekiem,
wieczorem bydło piło staw.
A deszcze nie pomogą na tęsknotę za wodą,
trzeba było bez strumienia tyle lat,
za pługami jesienią ziemię widać od spodu
buraczany, kartoflany świat.
Chodziłem nieszczęśliwy pod wiatr po oziminach
i szukałem, chciałem trafić na ślad —
moja wina, rodzice, to moja wielka wina,
wiedzą o tym i siostry, wie i brat.
Nie znalazłem tej rzeki,
co wiedzie w kraj daleki,
co płynie rozhukana jak ta krew,
nie znalazłem przy dworze,
nie znalazłem i w borze...
Byłem w borze, nie widziałem drzew.