Pieśń II

z tomu Strofy o malarstwie (1953)

Niech się sztuką nie bawią kuglarze,
ani gapiów niech nie wabią przez płótna
wspomnieniem czynów sławnych,
stłoczonym i wystawnym,
ni dotknięciem — maj ster stwem rezolutnym,
ani smutnym rozlewem własnych marzeń.
Bo w obrazie wszechświata kosmicznym —
rzeczywistość, jak panna, pięknieje.
Śpiewak tęczowej pieśni
niech w płótnach ucieleśni
pulsujące, tętniące idee
swoich czasów, ostatecznie heroicznych.
Święty Jan Damasceński raz wyznał,
że gdy Stwórca człowieka pokocha,
zamieszka Duchem Świętym
w wybranym, w przenikniętym,
a po śmierci w jego duszy, w jego prochach,
w wizerunkach, w obrazach, w podobiznach.
Niechby przyszli najciekawsi turyści
do obrazu Świętego Sebastiana —
cóż im powie narzędzie,
albo strzała w rozpędzie,
albo krew po stokrotkach rozlana.
Czy ich przejmie, czy uniesie, czy oczyści.