Pieśń VI

z tomu Strofy o malarstwie (1953)

Świat się zmieszał pod obuchem urodzaju
konstelacji, nieśmiertelnie jedynych.
Ziemska mądrość kusząca —
w piekło pychy postrąca
wywyższonych talentami synów,
„wiedzą grobów” trujących świeżość maju.
Leonardo ten największy z największych —
czoła sklepia za Praksytelesem.
W torsie Świętego Jana
Apollo i Diana
znów odżyli.