Pieśń VII

z tomu Strofy o malarstwie (1953)

Odciążają włoską modę na antyk
„barbarzyńcy” znad dolnego Renu.
Skupiona i kanciasta
własna droga wyrasta —
na motywach architektur, terenu,
nieb zamglonych i pijackich kantyn.
W Brueglu Piotrze, w Van Eyku, w Vermeerze —
prawda przeżyć wyostrzona sztuką,
wyznaczy nowe style
i w rozmachu i w sile
nie ustąpi klasycznym naukom,
wierząc w światło, po prostu i szczerze.
Czy z Vermeera nie urodził się Utrillo.
„Przebacz, Panie, że mnie skusił ten ślad”
.
Bez względu na tworzywo.
Za ogniwem ogniwo —
człowiek spina, łańcuch twórczy od lat,
których liczba sto — tysiące — milion.
Michał Anioł, jak skała samotny.
Jan Bellini genialnie szukający.
Bosch, Stwosz, Diirer czy Cranach,
w fortissimach i pianach
wybiegają jak strzały lecące
ponad muzy wdzięczące się — zalotne.