Pogoda
z tomu Obrona mgieł (1949)
Cynobrowe kolana,
Andaluzyjskie naparstki
I konie, konie srebrne.
Przypominam sobie od rana
Sylaby z garstki piasku
Wirujące, wstępujące — nie przebrnę.
Nie dobrnę, ścięty wilczym kłem,
Jaskier drobny, pod gałęziami sylab
Na brzegu trawy ubogiej.
Dobry jaskier, pochylam się i milczę
Nad jagodą o ileż milszą
Niż wino żywe, niż ogień.
Oczy natchnę i w smugach słoty
Otworzę się na rosę zimną,
Odsłonię ciało niezdarne.
Czajki powierzę zwinnym lotom,
Płynąc niedzielą dymną,
Policzone dni dłonią zgarnę.
A w dłoni dzień o dzień srebrem brzęknie,
Zadrży płynąca z leszczyn
Kokardą spięta pogoda.