Pozdrowienia

z tomu Obrona mgieł (1949)

Październikiem, chorągwią zgrzebną
pozdrowienia ze ściernisk.
Piórkami, ćwierkaniem rozległem,
ziarnistym wróblim werblem.
Skrzydłem niesfornie czterozlotem
nad westchnieniami z papieru,
słonecznikowym obrotem
z pszczołą u koła steru.
Niebo okwitło pachnącym lnem,
ziemia jabłuszkiem winnem —
Siąść mi i prząść chyba konopny tren —
jak na dłoni — na echu roślinnem.
Bo cóżem jest — cudza piosenka,
trel zagubiony w wielościach,
różdżka w zielonym okienku,
struna rozpięta na gwoździach.