Rymy
z tomu Uprosiłem ciemności (1957)
W czymże ja tkwię? — W guśle,
w rytmie, w rymie, w półśnie,
welonem jak późny nieszpór
obleczony po wierzchu —
A w spodzie — konopne płomienie
i zatruty rumieniec,
i szalej, ziele moje,
i mak.
Chodzę, mówię na wspak.
Ochrzcili mnie bluźnierczo —
zamiast imieniem, śmiercią.
Karmili odwarem maku,
kąpali w tataraku.
Odczyniali nade mną,
do góry dnem i wełną.
Wodziło mnie, gubiło,
prowadziło, kusiło.
Noc się głucha kolysze,
a ja widzę i słyszę.
Poznałem, pocieplałem,
miłością rozgorzałem.Do tajemnicy, do nocy,
do guślanej przemocy!
Tak mi się odtąd wiedzie
z rymem, z rytmem na przedzie.
Ziele suche zakwitło.
Ptaku mój, iskro, gonitwo,
nietoperzu, ciećwierzu,
zaćwierkaj mi przy pacierzu.
Niech mi się wścieknie krew,
gdy doliczę do trzech.
Ludzie! — nie gapić się — mijać,
kiedy wierszem wywijam
jak cepem, jak widłami
nad waszymi głowami.
Ugniotłem z piachu bicz,
ćwicz się, pręcino, ćwicz!
Ćwierkaj, biczysko, w rękach,
aż powietrze popęka.
Stanęli, mrużą oczy
coraz tępiej,
coraz mroczniej.
Nic tu po was,
nie do was
odklinam dziwne słowa.
Rym się pali,
a w rymie
dźwięk rudo w górę dymi.