Ryży pastuch
z tomu Obrona mgieł (1949)
Ryży pastuch z mordą piegowatą
po udoju przed oborę wyszedł —
a tu zaraz na podwórzu takie lato,
tak się lato na odwieczerz kołysze.
Krowy legły umęczone gorącem
i czernieją na słomianej pościeli,
z nieba wyszło ze trzy czwarte miesiąca —
ryży pastuch pomyślał o Anieli.
Bo Aniela to jego ukochanie,
jego oczy i warkocze podpięte:
trzeba będzie — myśli pastuch — ubranie
i buty, i kapelusz — odświętne.* sjs *
Przez pola wieje zaduch gnoju
i dymi wieś, parskają konie —
wracają baby od udoju,
tłuką się owce po wygonie.
Księżyc jak pastuch wyszedł za wieś
i zagnał chmury niebu w szkodę —
ruda dziewczyna w dworskim stawie
kąpie warkocze i urodę.
A gnojem niesie jednostajnie.
Spod skib rędziny i spod obór
gnojowy zaduch urodzajny
zagnał szczurami dna od żłobów.
Po wsi, po krzakach, po wiklinach
ostatnie kury jeszcze gdaczą —
nad stawem zaszumiała trzcina
nad wodą ciepłą i sobaczą.
Dziewczyna tak, jak lilia wodna,
bieleje w granatowej wodzie —
a księżycowa smuga chłodna
dziewczęce ciało rogiem bodzie.
Kropla jedyna pieśnią ciemną
po gładkiej skórze w skos się błąka —
i nutą śliską i tajemną
rozgrzesza ciało jak biedronka.