Temat — odbicie doświadczenia
z tomu Poemat nielogiczny (1949)
zapomnianego i w czekaniu
cierpliwym, nagle w drżeniu
objawionego twórczym zdaniem.
To wielokrotne echo snów
już przemienionych krwią w charyzmat
poeta sączy strugą słów
przez swoje ciało jak przez pryzmat.
Boże — cóż mówić jeszcze o tym?
Wszystko, co powiem, będzie błędne,
tak jak bym chciał jaskółcze loty
ołówkiem zamknąć we współrzędne.
Nie starczy słów, nie starczy nut,
nie starczy dźwięków ludzkiej mowy,
żeby ptasiego szczęścia łut
spośród świergotu móc ułowić.
I jak tu teraz mówić wierszem,
jakże go czytać, jak powiedzieć?
kiedy czytanie ma być szczersze
od wyznawania na spowiedzi.
George robił tak. —