Trzeci list
z tomu Dalekie łąki (1935)
Nie chodzę do ogrodu na maliny za sadem
I nawet łatwej ścieżki nie mógłbym odnaleźć.
Zapomniałem, gdzie kwitły mizerne i blade
Rabaty z niezabudek niezrywanych wcale.
Nie ma już dawno przecież i rechotów od stawu,
Które na pamięć umiem i w których zasypiam,
I westchnień nieprzytomnych naszeptanych ku trawom,
I gniazd, co z ciekawości pocichły na lipach.
Nie dość pożółkłych liści i zakutych strumieni,
Śniegiem nawiane ślady musimy zapominać,
Słuchać wiatru, co głosy pomieszał i zmienił
I na szybach wspomnienia w umarłe kwiaty wycina.