Wieczorna godzina

z tomu Dalekie łąki (1935)

Mgły opadłe na klęczkach obłokom się proszą,
Księżyc w niebie wątleje, jak gdyby zubożał,
Tylko chmury skrwawione w kłębach się panoszą,
Tylko las po tej stronie piekłami rozgorzał.
„Nie ma dnia”
— zawitało w dolinę bezbramną —
Słychać zieleń, jak liśćmi po ogrodzie szumi.
Świeże rany na chmurach niespodzianie zamrą
I mrok, co znikąd idzie, leśną zorzę stłumi.
Żar powietrzem nie chybota,
Stygną kamienie,
Lęk błoniastym skrzydłem otarł
O przeznaczenie. —
I urosły ćmy z motyli
W przemocy.
Serce moje świat przychylił
Ku nocy. —