Wiersz o siostrze
z tomu Obrona mgieł (1949)
Posłuchaj wiersza o mojej siostrze
i użycz łagodności i ciszy
martwym słowom, co błysną może ostrzem
prostych cięć, w wilgoci sklepionej niszy.
Lat przybyło wąskim groblom na stawie,
za ogrodem, za Uszwicą, za szosą,
dźwięk wspomnień zagubionych i niknących prawie
pieśnią budzę, jak pochodnią, jak rosą.
Za tamtych czasów, za młodu,
dwoje nas było w domu —
ja cichy, a ona uparta i harda.
Stoję czasem zapatrzony w głąb ogrodu,
sercem błądzę po pniach, po koronach,
a ona furkocze warkoczem i kipi kokardą
rozbawiona, rozbrykana, rumiana.
A kiedy matka umarła, tydzień bez przerwy lało,
babie lato omotało ścierniska;
na cmentarz było blisko, październikowo i ślisko;
pamiętam dokładnie, jak płakałem.
Szły noce zatajone, noce dobroczynne,
pochylone nad gasnącym ogrodem,
snuły ciche oddechy po pokoju dziecinnym,
w okiennice pukały mimochodem.