Woda
z tomu Dalekie łąki (1935)
Po łąkach trawy kiściami wiały,
Po nieskończonych dolinach
Szemrały wierzby — suche ukwiały,
Szemrała gęstwą wiklina.
I jeszcze strumień wstęga daremna
Nie powitana i nie żegnana,
W strumieniu woda chłodna i ciemna
I przez nikogo nie pozywana.
Nikt nie wołał bystrzyca,
Nikt nie wołał krynica,
Nikt nie wołał ochłoda,
Jeno woda a woda.
U wody, u strumienia
Ledwo, ledwo wiatr przewiał.
Z księżycowego cienia
Wyszła dusza cietrzewia.
I zaczęła tokować
Obracanki, klaskania;
Ogon w siedmiu podkowach,
A gardziołek, jak bania.
Niczyimi skrzydłami
Popod trawę się darła,
Przebierała nogami,
Dusza dawno umarła.A na płynącej toni,
Co brzegi gorące chłodzi,
Nic prócz tajemnej woni,
Nic prócz tajemnej powodzi.
Wodo, wodo strumienna,
Kwiatów pełna i skuszeń,
Głąb Twoja barwą bezdenna,
Po brzegach tokują dusze.Do Miguela malarza
Miguelu, zaprowadź mię do swoich otchłani,
Gdzie dna morskie stropami, a fale firmamentem,
Gdzie światło tak obłędną zielenią ogarnięte,
Że w nim chodzić będziemy obydwaj jak pijani.
U ciebie tak jak w lesie, co wyrósł i mszeje,
U ciebie jak w zapadłym, najgłębszym jeziorze —
Jezioro to, jak gdyby ukojone zorze —
Po zachodzie mrok w drzewach, a od wody dnieje.
Dnieje wywarem kalin i paprocią zwiniętą,
Mgłą duszną na pobrzeżne bagienko ciepławe.
Klękniemy, Miguelu i oczy ciekawe
Nasycimy po nocy łuną niepojętą.