Wzory

z tomu Akord (1951)

(Elgin Marbles)
Marmur jak sen dwoisty:
słomiany i ziarnisty,
cichy i porywisty,
czysty i jakby mleczny,
niknący w oczach i wieczny.
Lecz choćbyś stanął na czubkach snu,
koni kamiennych nie wstrzymasz.
Uzdy natchniony rymarz —
kopyta natchniony kowal kuł.
Poleciały na północ
białym czółnem.
Nie czółnem —
tylko Domem na doryckich drzewach.
Fryz śpiewa, architraw śpiewa —
Dziewczęta, jakby niosły dzbany,
przystanęły, a wiatr rozgrzany
dopadł i chwycił je wpół.
Dym się ospale snuł
przez skamieniałe bochny chleba.
Tyle prawdziwego nieba
zostało nad kamieniami.
Jeszcze zanim
włosy dziewcząt kwitnących,rozpuszczone w rzekach gorących,
popłynęły prawdziwym złotem
do tej jednej — samotnej.
Z bogów został nie byle ślad:
skamieniały wiatr.* * *
Nie wolno tak bezkarnie rozpamiętywać
zasuszonych w kajecie kwiatuszków:
tak to bywa — kwiat się w oczach rozpływa
coraz tkliwiej, coraz prawdziwiej, coraz niesłuszniej.
Chwieje się ziemska oś, księżyc kołuje,
czarne dachy jak wrony kraczą,
a do wieczora daleko — takie samo jak u nas południe.
Nie odzywaj się — nasze słowa nic tu nie znaczą.
Nic tu nie znaczy las ani pole,
a szumów nie pojmują, nie rozróżnią.
Nawet darń, nawet dach na stodole
wisi jak chmura nad próżnią.
To nie tak jak przez lato nad Uszwicą:
zaraz za oknami upał stał
i powietrze dźwięczało pszenicą,
choćbyś w wiosnę jak w rolę kąkol wsiał.
Tutaj nie ma tajemnic nawet żelazo
ani w jabłku krew nie przebije kwasu.
Tutaj owczarz chromej nogi nie nastawi od razu,
a widziałem — w polu owce same się pasą.
Przetniesz jabłko ostrym nożem na pół —
nie sczernieje nóż i jabłko nie zakrwawi;
nie wywróżysz — choćbyś karty rzuciła na stół,
ani z ognia, ani z wosku, ani z szałwi.I co byś wzięła do ręki, niczym się nie obronisz:
ani mieczem, ani różańcem, ani przetakiem.
Latarnie idą za tobą do gromnic żałobnych podobne
i policjanci w przeciągach udają czarne wiatraki.
Przechodź: nie stawaj, nie pytaj, bo cóż ci który odpowie,
przecież żaden z nich nie był nad Wisłą,
a ty byś chciała w tym słowie, w tym jednym słowie
od razu usłyszeć wszystko.
Każde złe z rozpamiętywania się lęgnie —
i ten deszcz, i ten wiatr, i ta mgła zapleciona.
Chłodne niebo, co je ręką, kiedy chcesz, to dosięgniesz,
i ta ziemia jak arbuz zielona.